1944

Centrala Produktów Naftowych

Wczasie trwania II wojny światowej, w lipcu 1944 r. powołano państwową instytucję, której zadaniem było zabezpieczenie ocalałej na ziemiach polskich po latach okupacji i działaniach wojennych infrastruktury naftowej oraz wznowienie działalności dystrybucyjnej paliw. Specjalnie powołane naftowe zespoły operacyjne przemieszczały się za przesuwającym się frontem i przejmowały kolejne obiekty.

Dla wielu Polaków nazwa CPN jest synonimem stacji benzynowej. Trudno się dziwić, skoro oficjalnie używana była ona do 1999 r. Założone 3 grudnia 1945 r. przedsiębiorstwo stało się na przełomie wieków dystrybucyjnym ramieniem Polskiego Koncernu Naftowego Orlen.

W lipcu 1944 roku powołano do życia instytucję mającą za zadanie zabezpieczenie istniejącej po działaniach wojennych i okupacji infrastruktury naftowej oraz rozpoczęcie działalności dystrybucyjnej. 14 sierpnia 1944 roku ukazał się pierwszy akt urzędowy określający nazwę organizacji mianem Polski Monopol Naftowy. Jednak już w październiku tego samego roku nazwa zostaje zmieniona na Państwowe Biuro Sprzedaży Produktów Naftowych.

Późniejszą nazwę CPN zawdzięcza Ministrowi Przemysłu, który 3 grudnia 1945 roku specjalnym zarządzeniem utworzył państwowe przedsiębiorstwo Centrala Produktów Naftowych. 10 lat później ponownie przekształcono organizację i nadano jej nazwę Centralny Zarząd Obrotu Produktami Naftowymi "CPN".

W roku 1958 firma powróciła do wcześniejszej nazwy, którą połączono z utartym w świadomości społecznej skrótem – Centrala Produktów Naftowych "CPN", a w grudniu 1995 roku została przekształcona w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, co znalazło odzwierciedlenie w nazwie poprzez dodanie do niej skrótu S.A.

Autorem opracowanego w latach 60. XX w. logo CPN jest Ryszard Bojar, który wraz ze Stefanem Solikiem i Jerzym Słowikowskim opracował także cały system identyfikacji wizualnej CPN. To dzięki nim, przez lata na stacjach paliw firmy królowało biało-pomarańczowe logo wywodzące się ze skrótu nazwy CPN. Pod koniec swojej działalności spółka posiadała liczącą ponad 1400 obiektów sieć stacji paliw oraz prawie 600 autocystern do transportu paliw.

Logo CPN przetrwało do 1999 roku, kiedy to po ponad pół wieku obecności na rynku, spółka została skreślona z Rejestru Handlowego, a jej infrastruktura stała się dystrybucyjnym ramieniem Polskiego Koncernu Naftowego. Do dziś w świadomości wielu Polaków, nazwa CPN pozostała synonimem stacji paliw.

1958

Petrochemia Płock

Stale wzrastające zapotrzebowanie na paliwa oraz surowce do produkcji wynikające z gwałtownego rozwoju przemysłu i motoryzacji w latach 50. XX w., a także niewystarczające zdolności przerobowe istniejących rafinerii spowodowały potrzebę budowy kolejnej rafinerii. W 1958 roku zapadła decyzja o lokalizacji zakładu w Płocku, a 5 stycznia 1959 roku zapadła decyzja o budowie Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych.

W latach 50. XX wieku działało w Polsce pięć rafinerii ropy naftowej, z czego trzy powstałe jeszcze w poprzednim stuleciu. Gwałtowny rozwój powojennego przemysłu i motoryzacji wymagał budowy nowego zakładu, dostarczającego surowca wysokiej jakości.

Pierwszego dnia grudnia 1959 r. powołano do istnienia przedsiębiorstwo "Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne w budowie". Koszt inwestycji oszacowano na 30 mld złotych, które rozpisane były na trzy kolejne plany pięcioletnie. Zakończenie budowy zaplanowano wstępnie na 1965 r. W tym też roku usunięto z nazwy określenie "w budowie".

Tak wyjątkowa inwestycja wymagała również powołania specjalnej firmy budowlanej. W 1960 r. w Płocku powstała więc Petrobudowa, która nadzorowała powstawanie zakładu. Jednocześnie założono kilkaset przedsiębiorstw zapewniających zaplecze produkcyjne oraz materiały do wznoszenia skomplikowanych instalacji.

Choć podstawowa część rafinerii została ukończona w 1965 r., to w kolejnych latach powstawały kolejne jej elementy. Jednym z najważniejszych była wznoszona w latach 1976-80 na japońskiej licencji część produkująca tworzywa sztuczne, polipropylen, polietylen i inne.

Produkcja rozpoczęła się 17 sierpnia 1964 r. Tego dnia o godzinie 19 popłynęły pierwsze tony benzyny, oleju napędowego i oleju opałowego.

Znakiem firmowym zakładu była stylizowana retorta, naczynie chemiczne z wpisaną w nie literą „P” wywodząca się zarówno od słowa petrochemia, jak i nazwy miasta Płock. Od początku swojego istnienia logo występowało najczęściej w biało-niebieskiej kolorystyce.

W maju 1998 roku Rada Ministrów podjęła decyzję o utworzeniu narodowego koncernu naftowego z połączenia Centrali Produktów Naftowych CPN S.A. i Petrochemii Płock S.A. 7 września 1999 roku formalnie utworzono Polski Koncern Naftowy S.A., który pod koniec roku przyjął nazwę PKN ORLEN S.A.

1999

PKN ORLEN

Wmaju 1998 roku Rada Ministrów podjęła decyzję o utworzeniu narodowego koncernu naftowego z połączenia Centrali Produktów Naftowych CPN S.A. i Petrochemii Płock S.A. 7 września 1999 roku formalnie utworzono Polski Koncern Naftowy S.A. 26 listopada 1999 r. akcje PKN ORLEN zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych.

2018

Jak powstała rafineria w Płocku? [WYWIAD]

– Na początku, gdy zakład powstawał, panowała tu niesamowita atmosfera, czuło się więź i chęć zrobienia czegoś innego, czegoś wspólnego - mówi Czesław Bugaj, wieloletni dyrektor w PKN ORLEN, w latach 1993-2002 Członek Zarządu Petrochemii Płock i PKN ORLEN SA.

Wszystkie duże zakłady petrochemiczne są doskonale oświetlone nocą. Jakie są tego przyczyny?

Piękne oświetlenie zakładów petrochemicznych stanowi bardzo ważny element bezpieczeństwa. Obiekty tego typu podświetlane są za pomocą instalacji świetlnych, które umożliwiają pracownikom lepszą widoczność zewnętrznych urządzeń w nocy. Dodatkowo nad Płocką rafinerią płonie nieprzerwanie ogień, który spala nadprogramową ilość gazu, a tym samym zabezpiecza otoczenie przed niekontrolowanym wyrzutem węglowodorów i gazów w powietrze.

Dlaczego to właśnie Płock został wybrany jako lokalizacja tak dużego zakładu?

Decyzja o budowie zakładu w Płocku zapadła w 1959 r. Miało na to wpływ bardzo dobre położenie geograficzne miasta. A mianowicie położenie na trasie rurociągu naftowego „Przyjaźń” oraz łatwy dostęp do wody, czyli płynącej nieopodal Wisły. Warto dodać, że wybór naszego miasta wiązał się też z ówczesnym programem industrializacji kraju, który dążył do rozmieszczenia przemysłu w nowych rejonach Polski.

W trosce o środowisko już w latach 90. zapoczątkowano działania zmniejszające negatywny wpływ na otoczenie oraz chroniące przyrodę i mieszkańców. Wielu z nich - także ja - nie wyobraża sobie Płocka bez tego zakładu. To miasto wzrasta wraz z nim.

Czesław Bugaj, wieloletni dyrektor PKN ORLEN

Kto był odpowiedzialny za budowę rafinerii?

Mazowiecki Zakład Rafineryjny i Petrochemiczny w Płocku (MZRiP) – bo tak wtedy nazywał się ten obiekt – budowany był w całości przez polskich robotników i inżynierów. W tym celu stworzono też oddzielne przedsiębiorstwo budowlane o nazwie Petrobudowa. Jednakże do rozruchu pewnych instalacji korzystano ze wsparcia firm zewnętrznych, co więcej niektóre technologie, które tu zastosowano, nie były jeszcze znane w Polsce, dlatego konieczny stał się zakup urządzeń, licencji i projektów technicznych.

Czy słyszał pan o wierszu napisanym przez jednego z płockich inżynierów, który potem jako piosenka stał się klasyką polskiego rocka?

Tak, zapewne chodzi o utwór „Inżynierowie z Petrobudowy” Kazimierza Staszewskiego.

Czy polscy inżynierowie mogli liczyć na wyjazdy szkoleniowe do Związku Radzieckiego?

W pewnym okresie tak. Mam tu na myśli przede wszystkim lata siedemdziesiąte, kiedy to nastąpiła lekka odwilż polityczna i znacznie łatwiej i częściej wysyłano osoby na szkolenia umożliwiające przyswajanie nowych technologii. Inaczej było w latach 60., kiedy to wiele rozwiązań w Polsce było wciąż nieznanych, a do nauki obsługi instalacji wykorzystywano pomoc Polskich specjalistów z Rafinerii Południowych. Mieli oni pewne doświadczenie, jednak było ono ograniczone i niewystarczające. Brak know–how – jakbyśmy nazwali to dzisiaj – skutkował opóźnieniami w rozruchu bardziej skomplikowanych instalacji.

A czy nasi inżynierowie w ciągu tych kilkudziesięciu lat dokonali jakiegoś odkrycia lub wnieśli coś do myśli technicznej?

Bez wątpienia tak! Widać to na przykładzie statystyki dotyczącej tzw. racjonalizacji, która wtedy była bardzo popularna.

Podobnie jak dzisiaj innowacje?

W pewnym sensie pojęcie jest to samo, natomiast sposób podejścia był trochę inny. Chociaż tak naprawdę racjonalizacja, innowacja mają ten sam cel - coś udoskonalić i poprawić. W ciągu tych czterdziestu lat płoccy inżynierowie i technicy wdrożyli ponad 9 tysięcy rozwiązań, które są określane jako projekty racjonalizatorskie.

Aż 9 tysięcy?

Tak, warto dodać, że przyniosły one wymierne korzyści w postaci rozwiązań, które poprawiały efektywność i jakość produkcji. Ponadto współpraca polskich inżynierów z rodzimymi ośrodkami badawczo – rozwojowymi skutkowała powstaniem nowych technologii, które potem wykorzystano do budowy nowych instalacji. Co ciekawe, praktycznie nie ma rozwiązań, które zostały zastosowane w Płocku, a byłyby nieudane.

W takim razie, jakie znaczenie dla miasta mają płockie zakłady?

Dobrym przykładem będzie liczba mieszkańców Płocka, która w roku 1960, krótko po zlokalizowaniu zakładów, wynosiła około 40 tys. Dziesięć lat później wzrosła już do ponad 70 tys. Dzisiaj znaczna część budżetu miasta pochodzi z podatków płaconych przez PKN Orlen. Co istotnie przyczynia się do rozwoju miasta. Płock jest dynamiczny, pięknie położony i dumny ze swojej historii.

Szczególnie urokliwą panoramę możemy podziwiać ze skarp znajdujących się obok katedry.

To przepiękne widoki. W trosce o środowisko już w latach 90. zapoczątkowano działania zmniejszające negatywny wpływ na otoczenie oraz chroniące przyrodę i mieszkańców. Wielu z nich - także ja - nie wyobraża sobie Płocka bez tego zakładu. To miasto wzrasta wraz z nim.

Jakie są pana wspomnienia związane z rafinerią?

To bardzo sentymentalne pytanie. Rozpocząłem pracę w tym zakładzie w 1972 r., przepracowałem tu ponad 40 lat i spotkałem na swojej drodze wiele wspaniałych osób. Na początku, gdy zakład powstawał, panowała tu niesamowita atmosfera, czuło się więź i chęć zrobienia czegoś innego, czegoś wspólnego. Te trudne technologie i rozwiązania, które były tu przygotowywane, adaptowane i uruchamiane, pozwoliły na stworzenie załogi, która z uczuciem podchodzi do wykonywanej pracy.

2018

Dystrybutor z dobrą kawą i smaczną przekąską

Stacje paliw przeistaczają się w kompleksowe centra obsługi. W strategiach rozwoju uwzględniają digitalizację, boom na e-commerce, urbanizację oraz trend ku personalizacji ofert.

Syrenki, trabanty, maluchy. Długie kolejki, reglamentowana benzyna. Malutki pawilon i kilka dystrybutorów, z których zwykle działał jeden. W porywach dwa…Tak kierowcy zapytani o to z czym im się kojarzy pomarańczowe logo CPN wspominają dawne czasy. Nawet już w dobie wolnej gospodarki, w latach 90. idea tych kultowych polskich stacji benzynowych była prosta: zatankować i dalej ruszyć w drogę. O dobrej kawie czy smacznym posiłku nikt wówczas nawet nie pomyślał, nie mówiąc o jakichkolwiek dodatkowych usługach. Kolejne dwie dekady przyniosły ogromne zmiany. Stacje benzynowe stały się nowoczesnymi minimarketami, często z restauracją czy kawiarnią, w której można się spotkać czy po prostu wypocząć. Teraz w ich życiu zaczyna się nowa era: gospodarki współdzielenia, digitalizacji i Przemysłu 4.0.

Z własną marką

Krajobraz z pomarańczowym logo z lat 90. zaczął się zmieniać już na przełomie wieków. Po pierwsze zniknęło logo CPN, po tym jak w 1999 r. spółka przestała istnieć a jej infrastruktura została zagospodarowana przez Polski Koncern Naftowy (PKN ORLEN). Na początku nowego millennium w stacjach doszło do prawdziwej eksplozji tzw. „convenience store” czyli minimarketów, w których można się zaopatrzyć w podstawowe produkty – od drobnych przekąsek po napoje i gazety. Z czasem uwagę kierowców zaczęły przyciągać restauracje, kąciki kawiarniane i czytelnicze. Jednocześnie PKN ORLEN rozwija nowoczesny koncept sklepu pod własną marką O!Shop. Dziś działa już ok. 231 takich placówek. Drugi, flagowy koncept koncernu to Stop Cafe. Tych punków w Polsce jest ponad 1,6 tys.

Dziś, obok tankowania, klienci najchętniej na stacjach kupują napoje energetyczne oraz kawę. Jak wynika z danych Panelu Handlu Detalicznego Nielsena, istotny udział w koszyku spożywczym na stacjach paliw mają również słodycze. Na tym się jednak oferta stacji nie zamyka, wręcz przeciwnie jest bardzo szeroka. W orlenowskich O!Shopach znajdziemy np. produkty typu Ready-To-Eat, w tym przekąski owocowe i warzywne, oraz Ready-To-Serve, m.in. dania gotowe lub półprodukty przygotowane do konsumpcji w domu lub w biurze.

Dystrybutorzy paliw idą nawet krok dalej i wprowadzają własne marki spożywcze jak np. napój energetyczny VERVA czy woda źródlana O! Sam PKN ORLEN zapowiada kolejne produkty pod własnym brandem, m.in. słodycze, soki czy przekąski, stawiając jednocześnie na repolonizację dostawców. W ubiegłym roku na półkach O!Shopów w Małopolsce, na Podlasiu, Pomorzu oraz Warmii i Mazurach pojawiły się produkty od lokalnych dostawców, w ramach pilotażowego projektu Spiżarnia Regionów.

Kilka dni temu PKN ORLEN uruchomił program „Pij polskie soki” i zapowiedział rozszerzenie sprzedaży soków owocowych od producentów z Polski na całą sieć stacji paliw w kraju. W ten sposób Koncern wspiera polskich sadowników, a także lokalne, często rodzinne firmy przetwórcze.

Dzisiejszą jakość i design w branży stacji paliw doskonale pokazuje chociażby gdański Meeting Point Stop Cafe, przy ul. Grunwaldzkiej. Pierwszy tego typu koncept uruchomiony przez PKN ORLEN już siedem la temu, uwodzi podróżnych już samą architekturą autorstwa Kaniewski Haute Design: Przeszklony pawilon z ogromnym czerwonym neonem przypominającym reflektory rozpędzonych samochodów. Wnętrza również utrzymane w stylistyce zabytkowego auta. Meeting Point Stop Cafe jak sama nazwa mówi, to miejsce przeznaczone na spotkania dla osób podróżujących, którzy mogą nie tylko porozmawiać, napić się dobrej kawy czy zjeść coś smacznego, ale w tym czasie zlecić tankowanie lub czyszczenie samochodu. Zainstalowano tu też telewizory transmitujące programy informacyjne. Dostępna jest też i prasa ekonomiczna. Meeting Point wyposażony został również w przewijak dla rodziców podróżujących z małymi dziećmi.

Z kolei wizytówką koncernu, i zarazem punktem generującym największe obroty w całej sieci, jest MOP ORLEN Wiśniowa Góra Zachód, przy autostradzie A1 na południe od rozjazdu z autostradą A2. Jest to obiekt wyposażony w część restauracyjną, które może pomieścić ponad 100 klientów. Dostępna tu jest też cała oferta i usługi typowe dla formatów O!Shop i Stop Cafe 2.0. Jest też specjalny pokój dla matek z dziećmi oraz kącik z interaktywnymi zabawami dla najmłodszych.

Auto na minuty

Obok marketów, restauracji czy miejsc dla wypoczynku czy spotkania, na stacjach paliw rozwijane są również i inne usługi, jak np. carsharing.. Przykładowo, usługa wynajmu aut na minuty rozwijana przez Orlen we współpracy z Traficar dostępna jest na kilkudziesięciu obiektach koncernu w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście oraz na Śląsku. Stacje posiadają też dedykowane miejsca parkingowe. Według prognoz Frost & Sulllivan, do 2025 r. światowa flota pojazdów carsharing wzrośnie niemal czterokrotnie, a liczba użytkowników tej usługi zwiększy się z 7,9 mln do 36 mln. Z kolei, jak wyliczali już w 2011 r. eksperci z Uniwersytetu w Berkeley, jeden samochód we flocie carsharing zastępuje 9-13 samochodów pojedynczych użytkowników.

To nie wszystko. Wraz ze zmianami zachodzącymi na rynku e-commerce w Polsce, rosną oczekiwania klientów dotyczące miejsc nadawania i odbioru paczek, zarówno jeśli chodzi o dostępność lokalizacji, jak i godziny otwarcia. Tu świetnie się sprawdzają właśnie stacje benzynowe. A już na niemal 1 tys. obiektach Orlen w całym kraju rozwija się usługa Stacja z Paczką, w partnerstwie z Pocztą Polską. Klienci mogą odbierać przesyłki przez całą dobę. Popularność tego rozwiązania rośnie w tempie niemal geometrycznym. Tylko w ciągu ubiegłego roku liczba przesyłek odebranych w ramach usługi Stacja z Paczką wzrosła o blisko 150 proc.

PKN ORLEN dodał w tym roku kolejną usługę, tym razem z myślą o zdrowiu kierowców: Na stacjach przy trasach tranzytowych uruchomił pierwsze ogólnodostępne siłownie plenerowe. W ramach pilotażu siłownie powstają przede wszystkim w MOP przy autostradach i drogach ekspresowych. Każda z siłowni wyposażona jest m.in. w orbitrek, wioślarza oraz urządzenia do podciągania i wyciskania. Sprzęt został zaprojektowany tak by umożliwić trening wszystkich partii mięśni oraz kręgosłupa, co jest szczególnie ważne dla osób spędzających za kółkiem wiele godzin. Siłownie funkcjonują bez względu na warunki atmosferyczne.

Cyfrowa rewolucja

Stacje benzynowe zmieniają się także pod wpływem Przemysłu 4.0. Ich sposób prowadzenia biznesu coraz częściej zakłada cyfrowe rozwiązania. Na kierowców czeka więc wachlarz aplikacji mobilnych, pomagających znaleźć i sprawdzić aktualną ofertę na stacjach paliw. Wzorem rozwiązań ze sklepów wielkoformatowych, również i przy dystrybutorach coraz częściej pojawiają się automatyczne kasy. To rozwiązanie PKN ORLEN zaczął testować jesienią ubiegłego roku, rozstawiając w wybranych lokalizacjach opłatomaty.


Wewnętrzny potencjał zaangażowania


ORLEN ma szczęście do ludzi. Przyciąga utalentowanych i zaangażowanych pracowników, którzy potrafią współgrać z misją firmy. Z drugiej strony koncern docenia ich wysiłki i dba o to, aby byli zmotywowani.

Wojciech Filipkowski i Wojciech Jakubowski, pracownicy Zakładu Produkcyjnego PKN ORLEN w Płocku zgłosili w firmie pomysł, dzięki któremu możliwe było zoptymalizowanie działania instalacji Olefin w obszarze petrochemicznym Zakładu Produkcyjnego w Płocku. Co ciekawe, ich projekt nie wymagał żadnych nakładów finansowych, przyniósł bardzo dobre efekty operacyjne i finansowe, i może być wykorzystywany w kolejnych latach.

ORLEN ceni innowacje pracowników. Dlatego w maju 2015 r., ci dwaj inżynierowie otrzymali nagrodę w projekcie „Program Twórca”, którego celem jest poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań technicznych lub technologicznych, mogących znaleźć zastosowanie w całej Grupie Kapitałowej. Doceniono nie tylko ich profesjonalizm i wiedzę w zakresie proponowanych rozwiązań, ale również wsparcie merytoryczne wdrażania projektu. - Problem, który rozwiązaliśmy, usprawnił wydajność naszej pracy i ułatwił ją. Ale we wdrażanie naszego rozwiązania zaangażował się cały zespół. To praca zespołowa – wyjaśnia Wojciech Filipkowski, straszy inżynier procesu w PKN ORLEN w Płocku.

Firma innowatorów

Aż 29 inicjatyw z dziedziny efektywności produkcji i bezpieczeństwa procesowego w bloku hydrokrakingów, wprowadził Artur Gąsiorowski, starszy inżynier procesów produkcyjnych instalacji hydrokrakingu i wytwórni wodoru. W ubiegłym roku otrzymał za swoje osiągnięcia tytuł zasłużonego pracownika roku.

- Nie czuję się wyjątkowy - mówi skromnie Artur Gąsiorowski i dodaje - pracownicy PKN ORLEN to ludzie zaangażowani z dużym poczuciem odpowiedzialności i chęcią dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i pomysłami.

Firma to widzi, docenia, ale również mobilizuje do działania. W ten sposób udaje się jej budować innowacyjność pracowniczą.

- Tworzymy bardzo dobry zespół, w którym pracują pasjonaci, poszukujący rozwiązań dla pojawiających się problemów. Produkcja to żywy organizm, który wymaga ciągłej uwagi, współpracy i wymiany doświadczeń. Z pewnością jest to kwestia doboru takich pracowników, ale również stymulacji i motywowania do takiego zachowania przez firmę. Jesteśmy szkoleni, wysyłani na specjalistyczne konferencje i zachęcani do aktywności – mówi Wojciech Filipkowski.

Firma pasjonatów

Pracownicy ORLENU są zdolni, zaangażowani, ale i niezwykle konsekwentni w działaniu. Katarzyna Sobótka-Demianowska, odpowiada za innowacje w zakresie energetyki, współpracę z jednostkami naukowymi, innowacyjnymi firmami oraz instytucjami zewnętrznymi. Jej „firmowym dzieckiem” jest projekt ładowarek elektrycznych. Kiedy rozpoczęła nad nim pracę, otoczenie było bardzo sceptyczne.

- Zawzięłam się. Elektromobilność to światowy trend, którego nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Musimy wejść do tej gry, żeby być mocnym graczem - uważa Katarzyna Sobótka-Demianowska.

W efekcie w Płocku powstała pierwsza stacja ładowania, dzięki której koncern zdobywa doświadczenie związane z eksploatacją tego typu infrastruktury. W planie spółka zakłada, że w pierwszym etapie uruchomionych zostanie 150 stacji ładowania przy autostradach i drogach szybkiego ruchu.

Katarzyna Sobótka-Demianowska ma również inne osiągnięcia. Ostatnio udało się jej również zdobyć dofinansowanie w ramach programu Horyzont 2020, na nowatorski projekt poprawy efektywności bloków gazowo – parowych. Angażuje się w temat magazynowania energii, wykorzystywania wodoru do celów transportowych czy fotowoltaiczne panele na dachach stacji benzynowych.

Firma ideowców

Z PKN ORLEN ludzie wiążą się na długo. Wojciech Filipkowski i Artur Gąsiorowski pracują w niej od początku swojej drogi zawodowej. Podobnie jak Ewa Kacprzak z biura marketingu, której kariera zawodowa, to również kawałek historii ORLENU.

- 20 lat temu rozpoczęłam pracę w dziale promocji i reklamy, w czasach, gdy firma funkcjonowała jeszcze w niebieskich barwach pod logo Petrochemii Płock. Gdy w 1999 r., w wyniku połączenia Petrochemii Płock z Centralą Produktów Naftowych powstał Polski Koncern Naftowy, dział przekształcił się w Biuro Public Relations – opowiada Ewa Kacprzak.

- Miałam niepowtarzalną okazję uczestniczyć w tworzeniu nowej tożsamość jednej z największych firm w Europie Środkowej. Przez kolejne lata pracy współuczestniczyłam w jej dynamicznym rozwoju. Większość osób, z którymi współpracuję na co dzień ma podobny staż pracy, dlatego śmiało mogę powiedzieć, że staliśmy się zgraną orlenowską rodziną - mówi Ewa Kacprzak, która teraz pracuje w zespole tożsamości korporacyjnej i standardów wizualnych w obszarze.

Rynkowy sukces firmy zależy nie tylko od nowoczesnych technologii i know-how, ale także od pracowników, od ich nastawienia i motywacji do działania, a ORLEN ma utalentowanych i zaangażowanych ludzi, dzięki którym osiąga sukcesy.

Wejście do gry:

Elektromobilność to światowy trend, którego nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Musimy wejść do tej gry, żeby być mocnym graczem - uważa Katarzyna Sobótka-Demianowska, która w PKN ORLEN odpowiada za innowacje w zakresie energetyki, współpracę z jednostkami naukowymi, innowacyjnymi firmami oraz instytucjami zewnętrznymi.

POZOSTALI PARTNERZY:

Projekt realizowany w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości

REGULAMIN
BONNIER © 2018 PULS BIZNESU | SERWIS UŻYWA COOKIES